Apple spowalnia iPhone’y!

Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że Apple to firma-ikona, jak żaden inny producent sprzętu elektronicznego i oprogramowania budzący skrajne emocje. Od niemogących uwierzyć w jakiekolwiek wady tego najbardziej znanego producenta jabłek fan boyów po zaciekłych hejterów, dla których Apple to firma, której siedziba firmy wcale nie mieści się w Cupertino a raczej gdzieś w siódmym kręgu piekieł.

Jedną ze spraw, która wzbudziła wielkie emocje jest „afera” związana ze spowalnianiem przez Apple iPhone’ów ze starymi bateriami. Czy Apple zakpił z klientów? A może to tak zwana górnoburza? Czy jednak prawda leży gdzieś pośrodku? O tym właśnie będzie mowa w tym artykule.

Odkrycie spisku bateriowego

Pod koniec 2017 roku jeden z użytkowników iPhone’a 6S podzielił się na Reddicie swoimi spostrzeżeniami na temat wydajności swojego smartfona. W tym celu wykorzystał jeden z popularnych programów benchmarkowych (mierzących wydajność urządzeń) – Geekbench.

Testy benchmarkowe mierzą wydajność urządzeń elektronicznych przyznając im punkty. Oczywiście, im więcej punktów, tym lepiej. Iphone 6S tej osoby ze starą baterią uzyskał wyniki 1466 punktów na jednym rdzeniu procesora i 2512 punktów na wielu rdzeniach. Co ciekawe, po wymianie baterii, wyniki te znacznie wzrosły, odpowiednio do 2526 punktów na jednym i 4456 punktów na wielu rdzeniach.

Test ten zainspirował także innych posiadaczy iPhone’ów do sprawdzenia swoich smartfonów przed i po wymianie baterii. Bardzo wiele z tych osób zaobserwowało podobne, duże różnice wydajności swoich urządzeń. Wymienianie baterii iPhone bardzo pomagało – sprawdź, gdzie możesz to zrobić.

Szukanie przyczyn

Liczba użytkowników, którzy zauważyli różnice w wydajności swoich iPhone’ów musiała doprowadzić do szukania przyczyn takiej sytuacji. Czy spowalnianie baterii iPhone miało na celu wymuszenie na klientach zakup nowych urządzeń, czyli wydanie pieniędzy?

Odpowiedź zmartwi tak fanatyków jak i zaprzysięgłych wrogów amerykańskiego producenta elektroniki. Brzmi ona bowiem… i tak i nie.

Zmniejszenie wydajności, czyli spadek szybkości działania, zbiegł się bowiem w czasie z aktualizacją systemu iOS. Pod koniec 2017 roku Apple wydał wersję iOS 10.2.1 ze zmodyfikowanymi ustawieniami baterii.

I choć intencje nie były złe, wykonanie już tak.

Czemu intencje nie były złe? Apple jest firmą, której jednym z priorytetów jest zapewnienie płynnego działania swoich urządzeń przez długi czas. Nie jest jednak możliwym, by kilkuletnie urządzenie z aktualizowanym co i rusz oprogramowaniem działało dokładnie tak, jak zaraz po wyjęciu z pudełka. Z tego względu Apple uciekł się do pewnej sztuczki.

Software’owe zmniejszenie wydajności iPhone’ów miało na celu ograniczenie zapotrzebowania zużycia energii, a więc zapewnienie akceptowalnego czasu działania na jednym ładowaniu. Było to szczególnie ważne w kontekście częstych doniesień o wyłączaniu się smartfonów w niskich temperaturach przy 20% lub więcej energii. Smartfony pobierają bowiem więcej energii w niskich temperaturach.

Nie bez znaczenia jest także wspomniana wcześniej aktualizacja. Nowe funkcje czy poprawki bezpieczeństwa także mają wpływ na długość działania iPhone’a na jednym ładowaniu.

Wina Apple

O ile sam pomysł zapewnienia użytkownikom iPhone’ów dostatecznie długiego czasu działania baterii kosztem zmniejszenia wydajności, tak podejście firmy do tej zmiany można bez wątpienia uznać za karygodne.

Nie każdy zna się na sprzęcie elektronicznym i nie musi się znać. Trudno uwierzyć, żeby gigant z Cupertino nie wykorzystał tego faktu, w celu zasiania niepewności w umysłach swoich klientów. Mój iPhone jest taki wolny. Pewnie jest stary. Chyba pora kupić nowy!

Brak informacji na temat systemowych ustawień baterii oraz brak możliwości wyboru w Ustawieniach przez użytkownika na zasadzie „dłuższe działanie lub większa wydajność” to działanie jak najbardziej karygodne.

Zakończenie postępowania

Fala pozwów sądowych niezadowolonych klientów zmusiła Apple to zmiany podejścia do swoich klientów. Uruchomiony został odpłatny program wymiany baterii. Niesmak jednak pozostał.

Niestety, podobnie jak inni producenci, Apple nadal stosuje tę sztuczkę przy aktualizacjach systemu iOS. Na tym przykładzie widać, że firmy zajmujące się produkcją smartfonów nadal nie znalazły sposobu na zapewnienie wystarczającego czasu działania coraz to bardziej funkcjonalnym urządzeniom, a wymiana baterii iPhone jest czasem lepszym (bo tańszym) rozwiązaniem niż zakup nowego smartfona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *